W naszym kochanym kraju chyba faktycznie nic się nie da. I nie jest to już bezpodstawne narzekanie, ale fakt :(
Do popełnienia tego wpisu skłonił mnie tekst z krakowskiej Gazety.pl. Tekst krótki, pozwolę sobie zacytować (by czasem go nie „wcięło”)

Nie będzie odstępstw: rowerem tylko w jedną stronę

2010-06-01,
Rowerzyści chcieli jeździć po Krakowie w obie strony nawet na ulicach jednokierunkowych. Już wiadomo: nic z tego!
Tak zdecydowało Ministerstwo Infrastruktury. W związku z licznymi wnioskami mieszkańców Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu wystosował do niego prośbę o odstępstwa. Z otrzymanej odpowiedzi krakowscy urzędnicy dowiedzieli się, że podobne zmiany mogłyby zakłócić ruch drogowy. Internauci wciąż protestują przeciw przepisom na portalu społecznościowym Facebook.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Oczywiście argumentacja o konieczności zachowania ustawowych szerokości jezdni, kontrapasów i zakłócaniu ruchu musi przemawiać do statystycznego Polaka, za którego myślą ustawy i księża.
Do mnie nie przemawia. Ale skoro mamy takie przepisy, a nie inne…

OK, ja ostatnio jeżdżę trzymając się przepisów z uporem maniaka, to się da zrobić i okazuje się, że jest to dużo boleśniejsze dla kierowców blacho-smrodów niż Masa Krytyczna, która to bardziej utrudnia życie kierowcom MPK (chyba o tym też kiedyś napiszę…).

Tak wygląda zakłócanie ruchu po holendersku… (fotki i dane z sieci WiFi zbierało autko Google-a)
/ kliknięcie powiększa /

Uprzedzając zdziwienie ;) więc:

  • tak, tam jest tak normalnie czysto
  • tak, to jest normalna dzielnica
  • tak, są drogi jednokierunkowe bez tych tabliczek, ale ciężko je spotkać
  • nie, są jeszcze węższe ulice, tylko nie chciało mi się szukać
Tagged with →  
Share →