Się załamałem. Dosłownie.
Dostałem podkład do projektu budowlanego na jednej ze śląskich oczyszczalni. Hala agregatów została podpisana jako „Pom. agregatorowni”. W związku z tym zastanawiam się, jak wygląda agregatorownia? Skoro posiada swoje pomieszczenie. I co to jest ta agregatorownia? Bo etymologicznie nazwa wskazuje na miejsce, gdzie trzyma się agregatORy… Co to jest u licha?

O zgrozo, na zapytanie „agregatorownia” Google zwraca 1730 wyników. W języku polskim pomieszczenie, w którym znajdują się agregaty, nazywa się AGREGATOWNIĄ. Na takie zapytanie Googiel zwraca 2210 wyników. Wychodzi więc na to, że – w wielkim uproszczeniu – prawie 44% tekstów technicznych traktujących o usytuowaniu agregatów pisane jest przez osoby z problemami językowymi.

Może więc ma rację droga moja Koleżanka Ewelina, która to zawzięcie przekonywała mnie ostatnio, że „business” i „IT” to dwa zupełnie różne światy: „technicznych” odpornych na „humanizm” i „humanistów” odpornych na „technikę”?

Nie, ja się NIE GODZĘ!
Nie ma dwóch światów. Przekonałem się o tym, widując czasem zwracaną dokumentację projektową brutalnie pokreśloną czerwonym długopisem osób znających ortografię i interpunkcję.

Wracam więc do pracy, by wrysować rurki i dmuchawę biogazu do POMIESZCZENIA DMUCHAWOWNI!

Tagged with →  
Share →