Jeśli list został nadany 24 marca 2010 r., a w moje ręce trafił kilka dni temu, to… mam chyba podstawy, by sądzić, że pocztowcy postanowili się zrehabilitować i nie mając klasycznych możliwości logistycznych, ot… zagięli sobie czasoprzestrzeń.

Ciekawe, czy twórcy udanego wdrożenia siedzą już na kontrakcie w CERN-ie, grzebiąc w Wielkim Zderzaczu Hadronów, bo jeśli tak, to znając możliwości Poczty Polskiej, koniec świata w 2012r wydaje się bardzo prawdopodobny ;)

Tagged with →  
Share →