Strasznie dużo mam ostatnio pracy, więc i czasu na pisanie niewiele. Dziś jednak bardziej od pewnego dostawcy jednostek kogeneracyjnych poirytowały mnie zwiechy vmplayera. Cieszę się tylko, że rysunki podczas zawieszeń były tylko przeglądane, a z projektem instalacji muszę czekać, aż ktoś łaskawie dostarczy mi dokumentację z opisem i lokalizacją króćców…
Ale ad rem.

Nie wiem, czy to wina vmplayera, czy może „difoltowego” kernela w openSUSE 11.2, czy połączenia obu, czy na dodatek okraszenia tego lecącą w tle piosenką literacką z mplayera. Efekt taki, że vmplayer wywalił okienko dialogowe z błędem, lecz ani klawiatura, ani mysz nie działają… nie da się więc nawet zabić procesu, wypada na twardo zresetować kompcia. Ale jest pewien sposób, działający, powtarzalny.
Vmplayer przechwytuje obsługę klawiatury i myszy, jak się zawiesi, to one też wiszą. U mnie działa … wyciągnięcie i ponowne włożenie wtyczki klawiatury (USB), co prawda na X-ach nic dalej nie działa, ale można ctrl-alt-F1 przełączyć się na konsolę, zalogować i ubić proces vmplayera. Niestety trzeba przez kill -9 [pid] bo bydlak nie daje się zabić kulturalnie :(
Po takiej akcji wdzięczne X-y powracają do życia :)

Tagged with →  
Share →